Produkcja: USA
Gatunek: Horror, Dramat
Reżyseria: William Friedkin
Scenariusz: William Peter Blatty
Materiały Do Scenariusza:William Peter Blatty "Egzorcysta" (Powieść)
Montaż: Norman Gay, Evan A. Lottman, Bud S. Smith, John C. Broderick
Scenografia: Bill Malley, Jerry Wunderlich
Kostiumy: Joseph Fretwell Iii
Muzyka: Anton Webern, Hans Werner Henze, Krzysztof Penderecki, Jack
Nitzsche |
Data Premiery:
Kino (Świat):26.12.1973
Kino (Polska):
Czas Trwania: 122 min. /
wer. reż.: 132 min.
Producent: William Peter Blatty
Producent Wykonawczy: Noel Marshall
Zastępca Producenta: David Salven
Współproducent:
Dźwięk: Michael Minkler, Christopher Newman, Gary Rizzo, Robert
Knudson
Zdjęcia: Owen Roizman, Billy Williams |
|
Regan MacNeil, mieszkająca wraz z matką dziewczynka, zaczyna nietypowo
się zachowywać - staje się wulgarna, przesuwa przedmioty siłą woli oraz
zaczyna lewitować nad łóżkiem. Zdesperowana matka dziewczyny zwraca się
po pomoc do lekarzy, jednak żaden nie potrafi powiedzieć co dolega
małej. Nie widząc innego wyjścia kontaktuje się z księdzem Karrasem,
który odkrywa, że Regan jest opętana przez demona. Watykan wzywa do
pomocy egzorcystę, ojca Merrina.

Kultowy, ponadczasowy horror będący ekranizacją powieści Williama Petera
Blatty'ego w reżyserii Williama Friedkina. Film trafił do kin w czasie
trwającej wówczas wojny wietnamskiej. Ten fakt sprawił, że oglądalność
diametralnie wzrosła. Dlaczego? To proste, w czasach wojny w Wietnamie
społeczeństwo amerykańskie ogarnął prawdziwy chaos - kryzys polityczny
miał wielki wpływ na zachwianie poczuciem bezpieczeństwa ludzi, którzy
szukając wsparcia moralnego pozwalającego stłumić ich wewnętrzne lęki
zwracali się w stronę religii lub pseudoreligijnych praktyk
okultystycznych. I tutaj, jak na zawołanie pojawia się horror religijny,
którego fenomen bardzo szybko staje się zjawiskiem społecznym. Ludzie
stawali w kilometrowych kolejkach do kas, aby obejrzeć film, który jak
wieść niosła powodował ataki nerwowe i zasłabnięcia u widzów. Kościół
także miał swoją rolę w tym szaleństwie, strajkując pod kinami i
głosząc, że obraz ten jest antychrześcijański. Poza tym dziennikarze
nieustannie tworzyli coraz to nowe recenzje filmu, wzbudzając apetyt na
obejrzenie tego dzieła u każdego, kto jeszcze nie miał okazji go
zobaczyć. Socjolodzy dogłębnie analizowali zjawisko zbiorowej histerii
na tle opętania widoczne wówczas u Amerykanów. Jednym słowem: całe
społeczeństwo Stanów Zjednoczonych ogarnęła zwykła dwumiesięczna
obsesja. Ludzie chcieli zobaczyć ten film nie tyko ze względu na jego
religijny aspekt, ale również przez podtekst, jaki nasuwał się każdemu
widzowi podczas seansu. Podtekst nawiązujący bezpośrednio do wojny w
Wietnamie - ludzie wiedzieli, że opętana Regan z przyjemnością wybrałaby
się na Woodstock, w końcu swoim zachowaniem prezentowała wszystkie (jak
wówczas sądzono) hipisowskie zapędy.

Oceniając film przez pryzmat współczesnych horrorów muszę stwierdzić, że
"Egzorcysta" w ogóle się nie zestarzał. Nawet pomijając już nieaktualne
dzisiaj podteksty, które przed laty tak przerażały widzów ta produkcja
nadal straszy. Mnie na pewno - sam wygląd Regan, który jest absolutnym
mistrzostwem charakteryzatorów wprawia mnie w tak daleko posunięty
niepokój, że ciężko jest mi oglądać tę produkcję w pojedynkę. Reżyser,
stawiając głównie na realizm, stworzył postać opętanej dziewczynki,
która jest żywa do dziś i niejednego zaprawionego w bojach wielbiciela
kina grozy może przerazić do tego stopnia, że na pewno nie sięgnie po tę
pozycję po zmroku.

Recenzując "Egzorcystę" nie sposób nie wspomnieć o zwartym, dokładnie
przemyślanym scenariuszu, napisanym przez Blatty'ego na podstawie
własnej powieści oraz nagrodzonego Oscarem. Klimat jest do tego stopnia
mroczny i pełen napięcia, że naprawdę ciężko jest chwilami to wytrzymać.
Stopniowanie atmosfery w momentach, kiedy nie dzieje się nic
interesującego również wywołuje niepokój. Ciekawy fenomen - boimy się,
mimo że nie widzimy niczego przerażającego. Boimy się tylko dzięki
wczuciu się w ten osobliwy, realistyczny klimat okraszony nastrojową
ścieżką dźwiękową również nagrodzoną Oscarem. A kiedy wreszcie zaczyna
się coś dziać zostajemy wręcz sparaliżowani przez własne lęki. Bo to, co
wyprawia Regan, to jak wygląda i jakim głosem przemawia (głos opętanej
podkładała Mercedes McCambridge) nie pozwoli nam przejść obojętnie obok
tego filmu. Regan lewitująca nad łóżkiem, przesuwająca przedmioty domowe
dzięki telekinetycznym zdolnościom, wymiotująca na księdza i wreszcie
Regan masturbująca się krucyfiksem i krzycząca: "Pieprz mnie" - swoją
drogą, chyba ta scena tak bardzo zbulwersowała katolików, którzy
pikietowali przeciwko filmowi.
Czy w dobie tych wszystkich współczesnych horrorów traktujących o
opętaniu przez diabła "Egzorcysta" zasługuje na naszą uwagę? Myślę, że
ta produkcja posiada jeden element, którego żaden XXI-wieczny horror
religijny nigdy mieć nie będzie, a mianowicie realizm rozwinięty do tego
stopnia, że ja jako ateistka na czas trwania seansu uwierzyłam, że to
mogło wydarzyć się naprawdę. Poza tym współczesne filmy grozy wszystko
budują na efektach specjalnych, co z miejsca pozbawia ich realizmu.
"Egzorcysta" jest pozycją obowiązkową dla każdego wielbiciela kina grozy
- dzieło, które nigdy nie przestanie straszyć, dzieło które przetrwało
próbę czasu zyskując status kultowego. |