Produkcja: USA
Gatunek: Horror
Reżyseria: Alexandre Aja
Scenariusz: Alexandre Aja, Grégory Levasseur
Materiały Do Scenariusza: Wes Craven (Scenariusz Z Roku 1977)
Montaż: Baxter
Scenografia: Joseph C. Nemec III, Tamara Marini, Alessandra Querzola
Muzyka: Tomandandy
Zdjęcia: Maxime Alexandre |
Data Premiery:
Kino (Świat):10.03.2006
Kino (Polska): 14.07.2006
Czas Trwania: 107 min.
Producent: Wes Craven, Peter Locke, Marianne Maddalena
Producent Wykonawczy: Frank Hildebrand, Samy Layani
Współproducent:
Dźwięk: François Eudes, Dane A. Davis, Ken S. Polk, Eric Thompson,
Ezra Dweck, Mark Larry
Kostiumy: Danny Glicker |
|
Pewna amerykańska rodzina
wybiera się na wycieczkę po kraju. Podczas jazdy przez pustynię ich
przyczepa psuje się. Rodzina zostaje unieruchomiona na kompletnym
odludziu bez możliwości wezwania pomocy. Wkrótce odkrywają, że nie są
zupełnie sami, a ich życie jest w ogromnym niebezpieczeństwie.
W 1977 roku Wes Craven pokazał światu film, który miał być odpowiedzią
na "Teksańską masakrę piłą mechaniczną" Toba Hoopera. 29 lat później
współcześni widzowie mieli okazję zapoznać się ze świeżym spojrzeniem na
ten temat. Film zasługiwał na uwagę nie tylko dlatego, że jest to remake
kultowej już produkcji, ale również ze względu na nazwisko reżysera.
Alexandre Aja udowodnił wcześniej widzom kina grozy, że jest na
najlepszej drodze do tego, aby stać się nowym mistrzem horroru
reżyserując sławetny "Blady strach". Tym razem na warsztat wziął remake
filmu "Wzgórza mają oczy" i niezaprzeczalnie zrobił jeden z
najmocniejszych survivali XXI wieku.

Mniej więcej do połowy film bazuje głównie na klimacie oraz
wyalienowaniu głównych bohaterów wśród bezkresu amerykańskiej pustyni. W
myśl zasady "najbardziej boimy się tego, czego nie jesteśmy w stanie
zobaczyć" reżyser serwuje widzom uczucie niepokoju nie pokazując zbyt
wiele. I te momenty są najmocniejszą stroną całej produkcji. Nieważne
ile krwi wyleje się później, nieważne jak bardzo realistyczne będą sceny
mordów to właśnie atmosfera początkowych scen filmu sprawia, że jest on
wyjątkowy. Twórcy nie śpieszą się z akcją, powoli wręcz ślimaczo
wprowadzają widza w późniejsze krwawe wydarzenia, umiejętnie stopniując
atmosferę, która nieuchronnie prowadzi do bestialskiej kulminacji. Mimo,
że lubię krwawe horrory (ten akurat do najkrwawszych nie należy) to w
tym przypadku największe wrażenie wywarły na mnie początkowe sceny -
naprawdę wczułam się w sytuację zagubionej rodziny, której życie wisiało
na włosku. Czułam alienację. A to rzadkość w survivalach - w końcu nie
są to filmy, które pozwalają nam w takim stopniu utożsamić się z
ofiarami. Jak na ironię najmocniejszą sceną tej produkcji nie są okrutne
mordy, ale gwałt. Sądząc po reakcjach widzów na ten konkretny moment
zaczynam podejrzewać, że za parę lat osiągnie status kultowego. I nic
dziwnego, bo chyba nie ma widza, który przeszedłby obojętnie obok
takiego zboczenia.

Jeśli chodzi o aktorstwo to możemy liczyć na pełną profesjonalność.
Przekonujące odegranie ról było tutaj bardzo ważne i myślę, że w tym
aspekcie wszyscy wywiązali się idealnie ze swoich zadań. Na szczególną
uwagę zasługują Dan Byrd, który w horrorach chyba już się zadomowił oraz
Emilie de Ravin, piękna młoda gwiazdeczka Hollywoodu, która sądząc po
tym co pokazała nam w tym filmie drogę do kariery ma zapewnioną.

"Wzgórza mają oczy" nie jest filmem, który byłby w stanie przerazić
wytrawnego widza kina grozy w zwyczajnym rozumieniu tego słowa. Ale na
gęsią skórkę na pewno może liczyć, uczucie niepokoju jest niemalże
gwarantowane. Moim skromnym zdaniem Aja przebił mistrza Cravena - jego
remake okazał się nieporównywalnie lepszy od oryginału. Ale to zostawiam
już każdemu do indywidualnej oceny. Jedno jest pewne - tak dobrego
survivalu jak do tej pory nie uświadczyliśmy w XXI wieku, no może poza "Wrong
Turn". Idealna mieszanka klimatu grozy z krwawymi scenami mordów
podkreślona dającym do myślenia przesłaniem. Czego można chcieć więcej
od horroru? |