|
Stephen King (Desperacja)
Na szosie nr. 50, zwanej najmniej uczęszczaną drogą w Ameryce mają
miejsce dziwne wydarzenia. Pewien wielki gliniarz zatrzymuje pozornie
przypadkowe osoby i zabiera ich do aresztu w małym górniczym miasteczku
zwanym Desperacją. Porwani ludzie szybko odkrywają, że znaleźli się w
samym sercu prawdziwego koszmaru, a jedynym ich ratunkiem jest walka z
nietypowym przeciwnikiem.
Wbrew negatywnym opinią czytelników odnośnie "Desperacji" zawsze
twierdziłam, że jest to jedna z najlepszych powieści Stephena Kinga.
Groza aż bije z kart tej książki, ale jak to często w przypadku tego
autora bywa, wzrasta stopniowo, subtelnie wprowadzając nas w gęstą
atmosferę wymarłego miasteczka oraz sił nim rządzących. Można śmiało
powiedzieć, że "Desperacja" posiada wszystkie elementy powtarzające się
w innych książkach Kinga - to taki miszmasz tych wątków, z którymi
mieliśmy już do czynienia wcześniej przy obcowaniu z twórczością tego
autora. A więc poza atmosferą małego, sennego miasteczka mamy też
wyraźnie nakreślonych bohaterów i antagonistów, mamy wyraźnie poruszony
wątek Boga, śmierci dziecka oraz rozterek egzystencjonalnych dręczących
nasze postacie. Mamy parę trupów oraz problemów społecznych. Poza tym
Stephen King, jak to często u niego bywa, oferuje nam nie tylko grozę w
najczystszej postaci, ale także wzruszenie - w końcu powszechnie
wiadomo, że temu autorowi zależy przede wszystkim na uczuciach
czytelnika i w moim przypadku podczas obcowania z "Desperacją" King
całkowicie zdał egzamin.
"Módl się, ile chcesz, Davidzie, tylko nie spodziewaj się, że
modlitwa ci pomoże. Twojego Boga tu nie ma, tak jak nie było go u boku
Jezusa, kiedy umierał na krzyżu, a muchy obsiadły mu oczy. Tak!"
Dochodzimy do kluczowego wątku powieści, jakim niewątpliwie jest starcie
pomiędzy chrześcijańskim Bogiem oraz złym bogiem zwanym Tak (trzeba
przyznać, że w języku polskim nienajlepiej to brzmi). Dotychczas w swej
twórczości Stephen King przedstawiał Boga mniej dosłownie - jego
ingerencja w życie bohaterów jego książek nie była tak oczywista. Za to
tutaj mamy całkowicie inną sytuację. Poprzez małego chłopca, Davida
Carvera, Bóg bezpośrednio ingeruje w przedstawione wydarzenia, steruje
naszymi bohaterami, a wszystko to po to, żeby zniszczyć Taka. Ludzie
wierzący powinni być zadowoleni takim rozwiązaniem fabularnym, ale to
jeszcze nie znaczy, że ateiści nie mają tutaj czego szukać. Wiele razy
King jasno i dobitnie mówi, że "Bóg jest okrutny" i mimo Jego
szlachetnych celów nie jest tutaj przedstawiony całkowicie pozytywnie.
Najdobitniej udowadniają to słowa jednej z postaci "Desperacji"
Johnny'ego Marinvilla:
UWAGA SPOILERY UWAGA SPOILERY
"To, czego chce twój Bóg, nic dla mnie nie znaczy. [...] Szczerze
mówiąc, Davidzie, nie zaufałbym twojemu Bogu nawet na tyle, żeby
pozwolić mu przeprowadzić się przez ulicę. Ty możesz mu ufać, ile tylko
zechcesz. Mam wrażenie, że nadal stać cię na ten luksus. Twoja
siostrzyczka nie żyje, matka zmieniła się w niewiadomo co, ale przecież
Tak musi jeszcze załatwić tatę, nim dobierze się do ciebie osobiście.
[...] Po co w ogóle cokolwiek załatwiać? Bo Bóg sobie tego życzy? Co on
zrobił dla ciebie takiego, żebyś miała spędzić życie, czekając aż wezwie
cię przez interkom albo wyśle ci faks? Czy Bóg ochronił cię przed
facetem, który próbował pozbawić cię ucha i złamał ci nos? [...] Nie mam
zamiaru być pointą w dowcipie Pana Boga."
KONIEC SPOILERÓW KONIEC SPOILERÓW
Przeciwnikiem Boga jest tajemniczy Tak, uwięziony w kopalni, bytujący w
Desperacji dzięki czasowemu przywłaszczaniu sobie ciał wybranych ludzi i
zwierząt. Potężna siła władająca pustynnymi zwierzętami. Swoją drogą ten
wątek wydaje mi się odrobinę niedopracowany. W końcu Wszechmogący Bóg
musi posiłkować się zwykłymi ludźmi w starciu ze słabszym od siebie
bożkiem - a przecież wystarczyłoby, żeby tylko kiwnął palcem, aby go
unicestwić, w końcu zgodnie z Doktryną Kościoła Bóg może wszystko.
Nie chcę, żeby ktoś pomyślał, że cała akcja powieści sprowadza się do
Boga i Taka, ponieważ absolutnie tak nie jest. King bardzo umiejętnie
kreśli miejsce akcji - pustynny stan Nevada pełen wilków, kojotów i
ścierwników. Wspomina też o alkoholiźmie i wojnie wietnamskiej (jak już
wspomniałam to taki mały miszmasz), a główne przesłanie książki każdy
znajdzie na ostatniej stronie - w tej materii nie potrzeba się niczego
domyślać, autor wyraża je w jednym krótkim zdaniu. Powiem szczerze, że
istnieją może trzy inne książki, które czytałam z podobnym
zaabsorbowaniem, co "Desperację". Mało jest takich powieści, które są w
stanie wciągnąć mnie od początku do końca, nie pozwalając na chwilę
wytchnienia. No cóż, za pierwszym razem czytałam ją jednym tchem, bez
przerwy chociażby na sen, więc jest to chyba wystarczająca zachęta do
sięgnięcia po tę pozycję. Dodam tylko, że King napisał również
bliźniaczą powieść pt. "Regulatorzy", która moim zdaniem do pięt
"Desperacji" nie dorasta, a w 2006 roku nakręcono film, który to pomimo
niepochlebnych opinii widzów jest jedną z najlepszych ekranizacji
twórczości Stephena Kinga - bardzo nastrojowe, mrożące krew w żyłach
dzieło, które wypada znać.
by Buffy1977. |