|
William Peter Blatty (Egzorcysta)
Regan MacNeil, mała dziewczynka
mieszkająca wraz z matką, zaczyna się nietypowo zachowywać.
Podejrzewając chorobę natury fizycznej lub psychicznej jej matka zwraca
się o pomoc do lekarzy, którzy niestety nie mogą wyleczyć małej.
Zrozpaczona kobieta ze strachu o swoją córkę decyduje się na rozmowę z
księdzem, który po obejrzeniu Regan zwraca się do Watykanu o przysłanie
egzorcysty.
William Peter Blatty po napisaniu swojej powieści stworzył również
scenariusz do jej ekranizacji, za którego dostał Oscara. Jak wielu, ja
najpierw obejrzałam film, a więc logiczny wydawał się mój wniosek, że
książka na pewno okaże się lepsza, jak to często bywa. Jednakże w tym
aspekcie trochę się zawiodłam. Powieść niestety nie wytrzymuje
konfrontacji z legendarnym, o wiele bardziej przerażającym filmem. Co
wcale nie znaczy, że jest zła. Napisana prostym, nieskomplikowanym
językiem może wciągnąć niejednego czytelnika. Aczkolwiek akcja chwilami
jest odrobinę za bardzo przewidywalna, co zdecydowanie nie wpływa
korzystnie na odbiór tej pozycji. Blatty skupiając się głównie na swoich
bohaterach czasem zapomina o rozwinięciu niektórych co bardziej
przerażających wątków, a już na pewno nie optuje za nieustającą akcją. W
tej materii bardziej stawia na klimat oraz powolne, wręcz ślimacze tempo
przedstawianych wydarzeń. Mnie akurat takie rozwiązanie fabularne w
ogóle nie znużyło - gdyby to był film pewnie ciężko byłoby mi przez
niego przebrnąć, ale w książkach lubię takie leniwe wprowadzanie we
właściwą akcję utworu.
Bardzo lubię tematykę opętania przez demony oraz przeprowadzanie
egzorcyzmów zarówno jeśli chodzi o dzieła filmowe, jak i literackie. Tak
więc strasznie przypadła mi do gustu sama fabuła powieści. Poza tym
znając już film mogłam sobie wyobrazić opętaną Regan w takiej postaci,
jaką ją widziałam na ekranie. Dodam jeszcze, że filmowa Regan bardzo
mnie przeraża, więc siłą mojej wyobraźni również powieść chwilami
straszyła. "Egzorcysta" Blatty'ego nie należy do obszernych pozycji, ani
również zbytnio skomplikowanych, więc czyta się ją stosunkowo szybko
niemalże przyjemnie. Nie jest to również jakaś nadzwyczaj ambitna
książka, która zmuszałaby czytelnika do główkowania, choć przesłanie
jest nawet pouczające. Tak więc stanowi miłą rozrywkę na nudny wieczór,
pozwala na odstresowanie, a kogoś niezaznajomionego z literacką grozą
jest w stanie nawet przerazić - szczególnie pod koniec, gdzie czytelnik
staje się świadkiem strasznych wydarzeń w konfrontacji dobra ze złem.
"Egzorcystę" przeczytałam w jeden dzień i zupełnie nie żałowałam
poświęconego czasu na tę lekturę. Choć do jakiś wybitnych dzieł z
pewnością nie należy, nadal pozostaje klasyką horroru, którą po prostu
wypada znać. Swoją drogą, jeśli przymknie się oko na nieliczne
potknięcia warsztatowe Blatty'ego może stać się bardzo przyjemną
opowieścią do poduszki:)
by Buffy1977. |