|
William R. Forstchen (Sekundę Za
Późno)
Były żołnierz, obecny historyk John mieszka wraz z dwiema córkami w
małym miasteczku Black Mountain. Pewnego dnia nagle, bez żadnego
ostrzeżenia mieszkańcy miasta zostają pozbawieni prądu. John szybko
domyśla się, że Ameryka padła ofiarą zamachu terrorystycznego z
wykorzystaniem bomby elektromagnetycznej, a to oznacza, że Stany
Zjednoczone w zadziwiająco szybkim tempie cofnęły się do czasów
średniowiecza. John będzie próbował zjednoczyć mieszkańców, aby wspólnie
przetrwać kryzys.
„Załóżmy, że stara Ameryka, nasza wspaniała ojczyzna, którą tak
bardzo kochaliśmy, osiemnaście dni temu, o godzinie 16.50, zginęła.
Umarła z powodu samozadowolenia, zaślepienia, nieumiejętności stawiania
czoła brutalnej rzeczywistości, w której zanurzony jest świat. Umarła z
powodu egocentryzmu. Załóżmy, że Ameryka umarła tamtego dnia.”
Bomba elektromagnetyczna (EMP) według autora książki jest kolejnym z
niezliczonych zagrożeń ludzkości, o którym o dziwo nie każdy wie.
Forstchen twierdzi, że napisał „Sekundę za późno”, aby przestrzec ludzi
przed możliwym scenariuszem przyszłości i mając nadzieję, że się on nie
ziści. Przedmowę do książki napisał Eugene Habiger, emerytowany generał
Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, a posłowie kapitan Bill Sanders –
obaj panowie potwierdzili teorie autora wyłożone w powieści na temat
impulsu elektromagnetycznego, a co najbardziej przerażające orzekli, iż
wybuch jakiejkolwiek bomby jest jedynie kwestią czasu. Z tego też powodu
książka „Sekundę za późno”, choć bez wątpienia obecnie należy do
literatury science-fiction nie będzie w tych kategoriach odbierana przez
czytelników. W końcu, jeśli czytamy, o czymś, co z wielkim
prawdopodobieństwem może się wydarzyć w niedalekiej przyszłości
odbieramy to bardzo osobiście.
„Tak naprawdę jesteśmy strasznie delikatni i nieodporni. Należymy do
najbardziej rozpieszczonych pokoleń w historii ludzkości.”
Zawsze lubiłam książki apokaliptyczne, gdyż w swojej wymowie często są
one czystymi horrorami – wystarczy, choć na chwilę uwierzyć, że
scenariusz końca świata przedstawiony przez autora może zdarzyć się
naprawdę, aby lektura na długi czas spędziła nam sen z powiek. Forstchen
w swojej powieści owy realizm postawił na pierwszym miejscu –
szczegółowo wyjaśnił czytelnikom skalę zagrożenia EMP, korzystając ze
swojej szerokiej wiedzy na ten temat. Dbając o charakterystykę
poszczególnych postaci sprawił, że nie byli oni obojętni odbiorcom, ale
najbardziej urzekły mnie liczne wstawki historyczne dotyczące m.in. II
Wojny Światowej, zamachu 11 września, wojny wietnamskiej, zamachu na
Pearl Harbor itp. – takie wtrącenia tragedii, jakie kiedyś przeżyła
ludzkość dodatkowo potęgowały realizm sytuacyjny, a mnie osobiście wręcz
zatopiły w lekturze. Pod kątem socjologicznym autor również spisał się
na medal – z niezwykłą skrupulatnością przedstawił czytelnikom wszystkie
stadia reagowania ludzkości na kataklizm – od paniki, przez rezygnację
po ogólne wycieńczenie. Czytamy tutaj o zwierzęcej przemocy, jaka rodzi
się u mieszkańców małego miasteczka z wydawać by się mogło, tak błahego
powodu, jak utrata dostępu do prądu. Z przerażeniem śledzimy losy Bogu
ducha winnych mieszkańców małego miasteczka, którzy nagle zostali
zmuszeni do mordowania bliźnich za kawałek mięsa, a nawet do
kanibalizmu. Bardzo podobało mi się, że Forstchen zadbał także o granie
na uczuciach odbiorcy – nie tylko mnie przeraził, ale również głęboko
wzruszył, wszak wydarzenia przedstawione w tej powieści nie kończą się
dobrze. Autor udowodnił tutaj dobitnie, że należymy do pokolenia na
wskroś uzależnionego od elektroniki, a gdyby nam ją zabrać
zamienilibyśmy się w siejące zniszczenie monstra, gotowe dosłownie na
wszystko, aby przetrwać. A co gorsza, podczas czytania cały czas
prześladuje nas przekonanie, że to wszystko może wydarzyć się w
rzeczywistości, że to nie jest wyssane z palca science-fiction tylko
realne zagrożenie ludzkości, mogące ziścić się choćby jutro.
„Teraz my mamy wojnę, wojna jest tutaj. Walczymy sami ze sobą, bliźni
z bliźnimi, o kawałek chleba, a nawet o kawałek ciała zmarłego
człowieka.”
Nie dziwię się, że powieść „Sekundę za późno” rekomendowana jest przez
Kongres Stanów Zjednoczonych oraz Pentagon. Moim zdaniem każda osoba,
która nie ma w zwyczaju zakładać przysłowiowych różowych okularów
powinna zapoznać się z tą powieścią i zadać sobie pytanie: do czego
zmierzamy i jak szybko do tego dotrzemy?
Bardzo dziękuję wydawnictwu Bullet Books za udostępnienie mi
egzemplarza tej wspaniałej powieści oraz portalowi Sztukater za
przesłanie mi jej.
by Buffy1977. |