|
Stephen King (Lśnienie)
Jack Torrance wraz z żoną Wendy i małym synkiem Danny'm wprowadza się do
starego hotelu na czas zimy, gdzie dostał posadę dozorcy. Obdarzony
paranormalnymi zdolnościami chłopiec szybko odkrywa, że hotel jest
nawiedzony przez siły, które bynajmniej nie są do nich przyjacielsko
nastawione.
Niezwykle trudno jest recenzować tą powieść, gdyż za wielu uważana jest
za jeden z najlepszych horrorów literackich wszechczasów, a na pewno za
najbardziej przerażającą książkę Stephena Kinga. Nieważne jakimi
komplementami zaczęłabym teraz szafować, nieważne ile razy
powtarzałabym, że "Lśnienie" jest powieścią iście fenomenalną, w końcu
wszyscy o tym wiedzą, więc myślę, że tę część recenzji mogę sobie
odpuścić:)
"Świat to trudne miejsce. Jemu nie zależy. Choć nie żywi
nienawiści do ciebie i do mnie, nie darzy nas też miłością. Dzieją się
na nim rzeczy straszne, których nie można wytłumaczyć. [...] Świat cię
nie kocha. [...] Pamiętaj jednak, żeby robić swoje. Takie masz zadanie
na tym trudnym świecie, musisz podtrzymywać swoją miłość i robić swoje
choćby nie wiem co."
"Lśnienie" powstało w okresie wczesnej twórczości Kinga, kiedy to pisał
najlepsze powieści, które do dzisiaj są znane i z entuzjazmem
"pochłaniane" przez czytelników. Tutaj nastrój grozy chwilami jest wręcz
nieznośny, są takie momenty, kiedy czytelnik boi się przewrócić następną
stronę, ponieważ doskonale zdaje sobie sprawę, że wówczas stanie twarzą
w twarz z największym koszmarem. Przeczytałam wiele powieści Kinga, ale
tylko "Lśnienie" osiąga apogeum klimatyczności, nigdzie indziej w
przypadku twórczości tego pana nie uświadczymy czegoś takiego, choć nie
twierdzę wcale, że inne jego powieści nie posiadają specyficznej
atmosfery narastającej grozy - mówię tylko, że "Lśnienie" pod względem
klimatu jest niezaprzeczalnym mistrzem świata.
Stephen King zadbał również o swoich bohaterów. Jacka Torranca, głowę
rodziny, obdarzył iście mroczną przeszłością. Jest to człwiek, który
zmagał się kiedyś z problemem alkoholizmu, który podczas zamroczenia
pijackiego wyrządził krzywdę swojemu synkowi. Hotel Panorama ma mu pomóc
w odzyskaniu własnego "ja". Jack jest przekonany, że zimowy pobyt w tym
miejscu naprawi krzywdy, które niegdyś wyrządził sobie i swojej
rodzinie. Jego żona Wendy wspiera go jak może, co wcale nie zmienia
faktu, że gdzieś na dnie duszy nadal boi się swojego męża, w końcu
doskonale zdaje sobie sprawę do czego ten jest zdolny. Ich synek Danny
jest postacią zdecydowanie najciekawszą, odgrywa najważniejszą rolę w
powieści. Obdarzony zdolnościami telepatycznymi, które jego niedawno
poznany przyjaciel, kucharz hotelowy, nazywa lśnieniem. Danny posiada
również moc, która pozwala mu widzieć zbrodnie popełnione niegdyś w
hotelu oraz wyczuwać złe duchy wciąż po nim krążące.
Chyba najbardziej wyczuwalnym elementem powieści jest poczucie alienacji
głównych bohaterów. Czytelnik podczas pierwszych stron książki ma
okazję, żeby ich lepiej poznać, zaprzyjaźnić się z nimi, a co za tym
idzie w miarę czytania bać się o ich los. Kiedy spada śnieg, wszystkie
drogi do hotelu zostają odcięte, łączność ze światem zewnętrznym
utracona, a rodzina Torranców jest zdana tylko na siebie w obliczu
koszmaru, który skrywa się we wnętrzu Panoramy. W tym momencie King
osiąga wyżyny swojego kunsztu pisarskiego - dokładnie obrazuje nam
rzeczy, które nie pozwolą nam zasnąć. Straszy nam między innymi martwą
kobietą z wanny, zwierzętami z żywopłotu oraz sekwencjami balu, który
przed laty miał miejsce w hotelu. Wszystkie duchy zamieszkujące Panoramę
(a jest ich mnóstwo) zwracają się przeciwko naszym bohaterom dążąc do
zabicia ich. W szczególności upodobali sobie Danny'ego, którego
paranormalne zdolności są hotelowi bardzo potrzebne. Po opadnięciu
śniegu akcja "Lśnienia" diametralnie przyśpiesza, nie pozwalając
czytelnikowi na chwilę wytchnienia. King całkowicie rezygnuje z
subtelnych znaków obecności jakiś sił w hotelu, odkrywa wszystkie karty
i dosłownie nam wszystko pokazuje, nie szczędząc mrożących krew w żyłach
szczegółów. Jedyne, do czego mogłabym się przyczepić to zakończenie,
które jakoś nie przypadło mi zbytnio do gustu. Miałam nadzieję na coś
bardziej intrygującego, ale myślę, że biorąc pod uwagę całość powieści
mogę to chyba autorowi wybaczyć.
Każdy wielbiciel twórczości Stephena Kinga doskonale zna tą powieść,
więc chyba nie muszę jej zanadto reklamować. Myślę, że to idealna
pozycja nawet dla antyfanów Mistrza oraz ludzi, którzy nigdy nie mieli
do czynienia z jego książkami. Naprawdę warto poświęcić trochę czasu na
zapoznanie się z tym niebywałym horrorem, ponieważ gwarantuję, że szybko
się o nim nie zapomina, a nawet często do niego wraca. W 1980 roku
Stanley Kubrick nakręcił adaptację tej książki, King nie będąc z niej
zadowolonym w 1997 roku wraz z Mickiem Garrisem stworzył miniserial
będący szczegółową ekranizacją powieści. Tym samym wielbiciele historii
Torranców podzielili się na dwie grupy - jedni opowiadają się za wersją
Kubricka, a inni Garrisa, ja należę do tej drugiej grupy.
by Buffy1977. |