Okruchy. Dojrzewanie W Postkomunistycznej Polsce


Aneta Sawicka

"Okruchy. Dojrzewanie w postkomunistycznej Polsce" to książka, która tak bardzo przyciągnęła mnie okładką i opisem, że sięgnęłam po nią delikatnie mówiąc w ciemno. Rzadko mi się to zdarza, ale nie szukałam żadnych informacji w Internecie i nawet nie sprawdziłam jakiego gatunku jest to literatura. Jakież było moje zdziwienie, gdy po wzięciu książki do ręki okazało się, że jest ona...komiksem. W pierwszej chwili poczułam niedowierzanie, w drugiej delikatną złość i rozczarowanie, wszak ja nie czytam komiksów i niezbyt przepadam za taką formą. Spodziewałam się opowieści o czasach mojego dzieciństwa przypadającego na lata 90 i początek XXI wieku, a tymczasem autorka zaserwowała mi komiks lub mówiąc bardziej profesjonalnie opowieść graficzną. Cóż było robić, mogłam albo zrezygnować z lektury, albo podjąć wyzwanie, wybrałam więc drugą opcję. Oczywiście szybko okazało się, że książka jednak mnie wciągnęła i wywołała ogrom nostalgii za czasami, które już minęły. Spodobała mi się warstwa graficzna, bo komiks choć głównie szaro-czarno-biały narysowany jest naprawdę ciekawie i estetycznie. Sama treść wywołała natomiast uczucia mieszane, dlaczego, o tym powiem za chwilę.

"Okruchy" to komiks, w której nie ma jednej stałej akcji i określonej fabuły. Jest to opowieść o kilku młodych osobach, wśród których wyróżnia się Kasia, początkowo zbuntowana nastolatka, a w kolejnej części dorosła już aktywistka siedząca w tematach politycznych. Kasię obserwujemy na tle różnych ważnych dla kraju wydarzeń- obserwujemy tutaj coraz szerzej panoszący się kapitalizm, reprywatyzacje i problemy polityczne z jakimi kraj zmagał się na przestrzeni lat. W opowieści tej autorka przywołuje tak ważne wydarzenia jak śmierć Jana Pawła II, katastrofę smoleńską, skutki reprywatyzacji i lokatorów kamienic, którym zdarzyło się zniknąć  w niewyjaśnionych okolicznościach. Przywołane są również wydarzenia, które miały miejsce całkiem niedawno- np. protesty przeciwko zaostrzonemu prawu aborcyjnemu. Mi jednak najbardziej podobały się fragmenty pokazujące codzienne życie bohaterów, ich szkolne perypetie, pierwsze miłości i przyjaźnie. Dnie spędzane na trzepakach, wagary nad rzeką, szkolne szatnie, szkolne gazetki, pierwsze imprezy- te fragmenty wywołały we mnie dużą nostalgię za własnym dzieciństwem i czasami nastoletnimi.

Dużo mniej podobała mi się natomiast warstwa ideologiczna zawarta w komiksie. Autorka przedstawia tutaj dość kontrowersyjne poglądy, które nie każdemu mogą się podobać. Jest aktywistką polityczną i tej polityki jest w książce dość dużo, dla mnie zbyt dużo. Rozumiem, że taki jest zamysł tej książki, mi natomiast szkoda jest, że to właśnie polityka nieco zdominowała całą treść.

Książka Kasi Babis to bardzo specyficzna lektura, która na pewno nie każdemu trafi do gustu. Ja sama mam uczucia mieszane, zwłaszcza po przeczytaniu niektórych fragmentów. Jednak muszę przyznać, że komiks wywołał we mnie emocje, skłonił do refleksji i zachęcił do tego, żeby spojrzeć na niektóre sprawy z innej niż dotychczas perspektywy. Pomimo osobistych poglądów muszę jednak obiektywnie stwierdzić, że pod względem graficznym i językowym komiks przygotowany jest bardzo dobrze. Jeśli więc nie boisz się kontrowersyjnych tematów, nie przeszkadza ci obecność polityki w lekturze i bliżej ci do poglądów lewicowych niż konserwatywnych, to myślę, że ta graficzna opowieść może przypaść ci do gustu. Ja chętniej sięgnęłabym po komiks, który bardziej skupiony byłby na życiu codziennym, ale to już tylko moje osobiste, subiektywne zdanie.