Przejdź do głównej treści

Star Wars. Ahsoka. Sezon Pierwszy


SCENARIUSZ: Rodney Barnes

Dawid Tomaszewski

 Moc w kadrach. Dlaczego komiksowa “Ahsoka” to lektura obowiązkowa dla fana?

Jako wierny fan Star Wars, który dorastał razem z Ahsoką Tano, z dużym dystansem podchodzę do każdej próby przeniesienia jej przygód na nowe medium. Serial aktorski od Disney'a  był wydarzeniem, na które czekałem latami, ale to komiksowa adaptacja pierwszego sezonu uświadomiła mi coś, czego nie chciałem wcześniej przyznać: niektóre historie po prostu lepiej “brzmią” na papierze. Choć produkcja telewizyjna była solidna, to komiks jest o niebo lepszy pod względem dynamiki i artystycznej wizji, która nie zna ograniczeń budżetowych.

To, co uderza od pierwszej strony, to niesamowicie ładna kreska. Artyści odpowiedzialni za ten tom wykonali tytaniczną pracę, by oddać to, co w Gwiezdnych Wojnach najważniejsze, magię i ruch. W serialu Ahsoka (grana przez Rosario Dawson) bywała momentami zbyt statyczna, niemal posągowa. W komiksie jej postać odzyskuje akrobatyczną zwinność, którą pamiętamy z animacji “Wojny Klonów”. Każde cięcie mieczem świetlnym jest tu rozrysowane z taką energią, że niemal słyszymy charakterystyczne buczenie energii.

Prawdziwym objawieniem komiksu jest jednak postać Baylana Skolla. W serialu Ray Stevenson stworzył kreację genialną, pełną spokoju i ukrytego żalu. Komiks idzie o krok dalej dzięki zabiegom cieniowania i zbliżeniom na twarz, postać Skolla zyskuje wymiar niemal mityczny. Jego milczenie w kadrach, gdy spogląda na mapę do Peridei, wydaje się cięższe, bardziej znaczące. Jako fan doceniam, że rysownicy nie próbowali kopiować aktora 1:1, ale oddali “ducha” tej postaci - upadłego rycerza, który szuka czegoś więcej niż tylko władzy.

Największe wrażenie robi jednak rozdział poświęcony spotkaniu Ahsoki z Anakinem Skywalkerem w Świecie Między Światami. To tutaj komiksowa forma pokazuje swoją wyższość. Kolorystyka tych stron jest obłędna, przejścia od błękitu do mrocznej czerwieni, gdy Anakin zmienia swoje oblicze, są znacznie bardziej płynne i sugestywne niż w wersji cyfrowej na ekranie. Widzimy Anakina w jego szczytowej formie, a każda strona tej konfrontacji to małe dzieło sztuki, które chciałoby się oprawić w ramkę.

Oczywiście, komiks ma swoje tempo. Narracja jest skondensowana, co dla niektórych może być minusem, ale dla mnie, fana znającego fabułę na pamięć, jest to strzał w dziesiątkę. Pozbyto się zbędnych dłużyzn, skupiając się na esencji relacji między Ahsoką a Sabiną Wren. Ich więź, momentami trudna i szorstka, w komiksie wydaje się bardziej zrozumiała dzięki subtelnym gestom i wyrazom twarzy, które rysownik może precyzyjnie kontrolować.

Podsumowując, jeśli kochacie Star Wars, nie możecie przejść obok tego tytułu obojętnie. Nawet jeśli widzieliście serial dziesięć razy, komiks zaoferuje Wam nową perspektywę i wizualne detale, których oko kamery nie jest w stanie uchwycić. To dowód na to, że w świecie Mocy kreska bywa potężniejsza od najdroższego CGI. Polecam z całego serca to wydanie, które dumnie zajmie miejsce obok najlepszych Legend na mojej półce.

 

Star Wars. Ahsoka. Sezon Pierwszy

Informacje:

  • Scenariusz:
    Rodney Barnes
  • Rysunek:
    Steven Cummings, Georges Jeanty
  • Tłumaczenie:
    Jacek Drewnowski
  • Wydawnictwo:
    Egmont
  • Rok Wydania Polskiego:
    2025
  • Gatunek:
    Literatura Piękna, Powieść, Komiks, Fantastyka
  • Liczba Stron:
    268
  • Papier:
    kredowy
  • ISBN:
    9788328163072
  • Wydanie:
  • Cena Z Okładki:
    79, 99 zł
  • Ocena:
    6/6