Biała Gorączka
Miqa
Czym jest tytułowa BIAŁA GORĄCZKA? Fachowo, nazywa się ona "delirium tremens" - czyli jedna z najczęstszych psychoz alkoholowych. Stan ten pojawia się po przerwaniu pijackiego ciągu (który musi trwać przynajmniej kilka dni) i od tego momentu, gdy człowiek przechodzi w stan trzeźwienia pojawia się niepokój, bezsenność, agresja, a potem halucynacje. Każdy człowiek na swój sposób przeżywa Białą Gorączkę. Jedni widzą zjawy, drudzy słyszą głosy, które często każą im coś zrobić np. strzelić sobie w głowę, żeby przez dziurę po strzale, mógł wylecieć straszny ból, którego doświadczają. "Generalnie, w białej gorączce widzisz to, czego się boisz, brzydzisz, wszystko, co jest ci wstrętne". "W Rosji jest potężna, bardzo głęboko zakorzeniona kultura picia. To nieszczęście zaczęło się w czasach Piotra Wielkiego, który zachęcał do otwierania karczm i picia, ile wlezie."
Głównym powodem dla którego Jacek Hugo-Bader napisał swój reportaż była fascynacja książką Michaiła Wasiljewa i Siergieja Guszczewa "Reportaż z XXI w." napisana w czasach II Wojny Światowej. Proza, którą prezentuje Hugo-Bader jest znakomita. Począwszy od języka, którym pisze, a który z pewnością trafia do każdego czytelnika, autor umieścił w swoim reportażu dużo czarnego humoru. Dzięki wszelakim zabiegom stylistycznym i informacjom przekazanym w ciekawy sposób, książki nie da się odłożyć na półkę. Świetne zdjęcia, które pojawiają się przed każdym większym rozdziałem są nie tylko pomocą reporterską, ale i świetną pamiątką z podróży do dawnego Kraju Rad. Ale to koniec 'zabawnych' aspektów tej książki, ponieważ reszta prezentuje się przerażająco, dramatycznie i przygnębiająco. Na całokształt reportażu składa się wiele wywiadów z przypadkowo napotkanymi ludźmi.
"Głos pyta pasterza, jakie ma życzenie. Chce skrzynkę wódki i dostaje. Potem drugą i jeszcze jedną, bo takie ma trzecie życzenie.
- To ty pewnie jesteś złota rybka? - bełkocze pasterz.
- Nie, człowieku. Ja jestem Biała Gorączka."
Jak pisze Hugo-Bader: "opowiadanie tego kawałku to takie draństwo, taka sama podłość, jak opowiadanie kawałów o piecach, Żydach i komorach gazowych. Ale opowiadają go Ewenkowie i pękają przy tym ze śmiechu. Bo to o nich. A wóda to ich cyklon B."
Niewiele ludzi ma pojęcie o tym, że na Syberii w wypadkach samochodowych ginie co roku tyle samo tysięcy ludzi ile w całej UE.
Nie każdy również zdaje sobie sprawę z tego, że Rosja z całym swoim obszarem jest nazywana drugą Afryką, ponieważ taki wysoki jest tam poziom zachorowalności na AIDS. A wszystko to spowodowane narkotykami i rozprzestrzenieniem się hipisów (chociaż tych jest już w Rosji mało).
A doliczmy do tego jeszcze alkoholizm prostytucję i zacofanie społeczeństwa i oto mamy pełny obraz Rosji - byłego Kraju Rad, wielkiej potęgi.
"Afgańców, Tadżyków, Tamilów, Wietnamczyków u nas nie uświadczysz. Tylko raz w roku wpuszczamy Azjatów do kraju. W lecie, jak pokazują się dynie i arbuzy. Mogą sprzedać towar i wynocha. Porządek u nas twardy. Dyscyplina sowiecka!"
Kraj jest pełen nienawiści. Nie tylko do obcokrajowców, ale także do swoich rodaków. W Rosji często wybuchają wojny domowe. Bójki, które między nimi wybuchają, często kończą się tragicznie. Jedni są za hitlerowcami, drudzy za bolszewikami - faszyści.
Mieszkańcy Rosji i podległych jej ziem, są ludźmi bardzo zacofanymi, co najlepiej pokazuje Hugo-Bader na przykładach ich wierzeń religijnych. Ponieważ, prócz prawosławia, które tam teoretycznie króluje, większość ludzi wyznaje religie, które pojawiały się u nas w średniowieczu. Oddawanie czci bożkom, szamanom i innym samozwańczym znachorom, często jest jedyną możliwością uwierzenia w coś.
Obraz, który możemy odczytać ze stron książki, dokładnie ukazuje strukturę i psychikę społeczeństwa na terenie Rosji. Po przeczytaniu książki pozostaje dziwna pustka w sercu, której nie da się niczym wypełnić.
Kończąc nieco humorystycznie, zakończę rosyjskim powiedzeniem: "kto nie lubi pić przy zupie, ten Tatrzyn z kijem w dupie".
Książkówka
Panie i panowie, dziś zabieram Was na wycieczkę. Proszę dobrze przyszykować się do długiej drogi. Zabrać ze sobą należy jak najcieplejszą odzież i żywność w konserwach, kilka kanistrów paliwa też jest mile widzianych. Ponadto proszę nie zapomnieć o mocnych nerwach i silnej woli, bo podróż będzie wyjątkowo uciążliwa i obfitująca w różnorakie nieprzyjemności. Wybieramy się, bowiem w głąb Syberii.
Potrzebny nam jeszcze tylko dobry samochód i...przewodnik - ktoś, kto już zna te rejony. Będzie nim pan Jacek Hugo-Bader. Dziennikarz i reportażysta, związany z jednym z naszych krajowych dzienników. Człowiek niezwykle wszechstronnie doświadczony zawodowo, bowiem przyszło mu pełnić różnorakie funkcje – od nauczyciela po pracownika kolei, a także handlu.
Pewnego dnia zamarzył sobie by wyruszyć szlakiem „Reportażu XXI wieku" autorstwa
Michaiła Wasiljewa i Siergieja Guszczewa – ich publikacja powstała w roku 1957, miała na celu ukazanie tego jak Związek Radziecki będzie wyglądać w przyszłości, za około pięćdziesiąt lat (czyli w czasach, w których aktualnie żyjemy).
I tak też marzenie dziennikarza spełniło się w roku 2007 późną jesienią – ruszył w długą podróż „ułazem" przez bezkres Rosji, od Moskwy po Władywostok.
Pan Jacek w zapisie ze swojej wędrówki obnaża Rosję niemiłosiernie – może nie tyle Rosję ogólnie, co jej mieszkańców. Nie ma tu poetyckich opisów srogiej natury czy zapisów z beztroskiego ich życia. Autor, spełniając swoje marzenie natykał się na wiele niezwykle interesujących ludzi, mimo że w głównej mierze byli to narkomani, alkoholicy czy biedota zamieszkująca rejony kołchozów. Rozmawiał z nimi i słuchał ich historii, od których cierpnie skóra na grzbiecie. W tych opowieściach zdaje się być sama esencja prawdy o rosyjskiej rzeczywistości – wszędobylska korupcja, handel narkotykami czy prostytucja. Od tego już tylko krok do HIV i smutnej śmierci w samotności.
Sama konstrukcja tego reportażu jest niezwykle godna pochwały – nie sposób się nim znudzić. Tutaj autor relacjonuje swoje doświadczenia przy pomocy narracji pierwszoosobowej, za chwilę przeprowadza wywiad z jedną z najsłynniejszych szamanek w tamtych rejonach, a jeszcze później pisze w formie pamiętnika. Bardzo dobry i urozmaicony styl to duża zaleta „Białej gorączki". Kolejną jest sama tematyka, która dla nas jest tak bardzo odległa i egzotyczna. Mimo że w tej relacji dominuje smutek i cierpienie to jakoś nie sposób się od niej oderwać.
I w tym momencie przychodzi mi na myśl coś, co określiłabym mianem wady tego tytułu. Ogólny jego wydźwięk jest wyjątkowo negatywny i tak do końca nie wiem, co myśleć o mieszkańcach tych wschodnich terenów jako ogóle. Jacek Hugo-Bader ukazuje ich jako bardzo smutnych i skrzywdzonych przez los ludzi (to uczucie nie opuszcza czytelnika nawet wtedy gdy autor kontrastuje biedę z bogactwem innych rejonów) – nie wątpię w to, że takich osób tam nie brakuje (czynniki to warunkujące są dokładnie wyłożone w tekście), ale gdzie, choć gram szczęścia w ich życiu? Bardzo ciężko to zjawisko zaobserwować w tym reportażu – trzeba się go doszukiwać między wierszami. Poza tym...więcej uchybień nie zaobserwowałam, reszta to tylko same zalety.
Autorzy „Reportażu z XXI wieku" zapowiedzieli, że nad Rosją za mniej więcej 50 lat zaświeci sztuczne słońce, które zmiecie złogi śniegu, a Rak będzie chorobą równie błahą jak katar...Te wróżby mają się nijak do obecnej rosyjskiej rzeczywistości, więc tym Was ten kraj nie zaskoczy. Natomiast, jeśli chcielibyście doznać oczyszczenia ducha, domu czy auta dzięki rytuałom szamańskim (oczywiście nie za darmo) albo poznać Chrystusa jeżdżącego skuterem śnieżnym i poznać jego drugą żonę to możliwe jest to właśnie w tym miejscu.
Choć dla większości z Was (jak i dla mnie samej) taka wycieczka jest możliwa tylko za pośrednictwem książek to polecam ją wszystkim bez wyjątku – bardzo pouczające i dające do myślenia doświadczenie...
AdamTS
„Ta wolność, do której tak się rwaliśmy, zabija”. Ale brak wolności też zabija. Wóda zabija i brak wódy zabija. I metan i pył węglowy i kurzawka może zabić albo mróz albo AIDS, albo turecki chirurg-rzeźnik a nawet ciężki klucz francuski przebijający przednią szybę auta. A nawet jeśli nie zabije Cię nic z tych rzeczy, może dopaść Cię biała gorączka.
Ja zapadłem na nią pierwszy raz dobrych 20 lat temu. W czasach gdy jeszcze czytałem GW, w Dużym Formacie trafiłem na fragment reportażu o samochodowej podróży Jacka Hugo-Badera z Moskwy do Władywostoku. Ponad 9 tysięcy kilometrów, rosyjskim samochodem (gazikiem) przez Ural, Syberię i dalekowschodnie bezdroża. Sam pomysł wydał mi się tak szalony i wspaniały, że rzuciłem się na ten reportaż jak wygłodzone zwierzę. Dopadło mnie. Dostałem wtedy tylko niewielką dawkę antidotum ale objawy gorączki – jakkolwiek gwałtowne – z czasem ustąpiły i prawie już zapomniałem o chorobie, aż po mniej więcej roku wszedłem w posiadanie własnego, pachnącego świeżutką farbą drukarską, kolejnego wydania tomu reportaży Hugo-Badera, zacząłem czytać i wszystko wróciło. Znów zapadłem na ciężką odmianę tej choroby, która zwie się Rosją.
Z Rosją to my Polacy mamy chyba w większości tak, że się jej boimy ale równocześnie ją kochamy, albo przynajmniej skrycie pożądamy. Romantyczne porywy serca mieszają w głowie równie skutecznie, jak trudne do opanowania przekonanie o cywilizacyjnej wyższości nad dzikim sąsiadem. Skrycie durzymy się w arystokratkach z powieści Tołstoja czy opowiadań Puszkina i równie skrycie, może nawet ze wstydem, pożądamy hożych, rumianych dziewuch z nadwołżańskich siół. Oczywiście prezentuję wyłącznie męski punkt widzenia, bez żadnych genderowych uwikłań ale zakładam, że i Polkom nieobce są tego typu uczuciowe rozterki wobec rosyjskiego Niedźwiedzia, uosabianego odpowiednio przez szarmanckich oficerów z carskiego dworu czy też dzielnych, krzepkich Iwanów z ludowych opowieści.
Bo przecież Rosja to nie kraj, to stan umysłu. Pod takim tytułem można znaleźć w internecie całą masę hmm… niebanalnych zdjęć i filmów, które podobno mówią o Rosji, o jej mieszkańcach więcej niż niejedna rozprawa naukowa czy analiza socjologiczna. Oczywiście, można się pośmiać. Oczywiście można sobie podreperować ego, jacy to my jesteśmy wspaniali i europejscy i nowocześni i w ogóle. Można też chwilę pomyśleć i zastanowić się nad jednym czy drugim zdjęciem. Skąd, dlaczego właśnie tak a nie inaczej Ci ludzie żyją, co myślą, po co robią te wszystkie rzeczy? Odpowiedzi na część z tych pytań znajdziemy w reportażach Hugo-Badera.
Po prawdzie ta książka opowiada nie tyle o Rosji, co o jej postsowieckich bliznach. Biała Gorączka to dwa zbiory opowiadań/historii dziejących się – poza Rosją – również na Ukrainie, w Mołdawii czy w samozwańczej Republice Naddniestrzańskiej. To, sięgające korzeniami w głąb czerwonego imperium, opowieści o losach zamieszkujących je ludzi i o tym, co działo się z nimi po jego upadku. Po samorozwiązaniu się Kraju Rad w 1991 roku nastał okres przez wielu Rosjan nazywany drugą wielką smutą, ale dla wielu mieszkańców Związku Sowieckiego innych narodowości okres ten był czasem odzyskiwania wolności i świadomości narodowej. W samym środku tego dwudziestolecia Hugo-Bader uchwycił to, co działo się z ludźmi zamieszkującymi tereny byłego sowieckiego imperium, w czasie gdy pozostałości po nim próbowały na nowo określić swoje miejsce na mapach politycznych i gospodarczych świata, kompletnie nie przejmując się tymi, którzy wiedli swoje codzienne życie. Znów zwykli ludzie stali się nawozem historii. Znów? W zasadzie zawsze nim byli i zawsze będą. My Polacy – leżący póki co odłogiem – możemy z ulgą lub z przestrachem, współczuciem, politowaniem, pogardą (niepotrzebne skreślić) oglądać tych, którzy użyźniają ten nie do końca przekładalny na nasz język God's Playground.
We właściwym sobie stylu autor opisuje to co widzi i to co – bardzo często – czuje. Nie upiększa, nie oczernia, nie tłumaczy, nie ocenia. Wyłącznie opisuje co i jak, pozostawiając nam czytelnikom trud uruchomienia szarych komórek i samodzielnego sformułowania opinii na temat przedstawianych ludzi, społeczeństw, procesów i wydarzeń. A gama poruszanych tematów jest szeroka jak miech harmoszki krasnoarmiejca.
Weźmy na przykład rosyjskich stróżów prawa pojawiających się regularnie na drodze autora. Wywodząca się jeszcze z czasów tatarskiego panowania „wziatka” – ten rosyjski bakszysz – wciąż stanowi jedno z głównych zjawisk życia społecznego i wciąż chyba obowiązuje swoista „umowa społeczna” dotycząca zasad funkcjonowania milicji – „wiemy, że bierzecie bo mało zarabiacie, a mało zarabiacie bo bierzecie”. Praca w resorcie to gwarancja niezłej stałej kasy, więc trzeba za to zapłacić. Przełożeni wiedzą, że ich podwładni będą „brać”, więc mało im płacą. Ludzie wiedza, że milicjantom mało płacą, więc muszą „brać”
„Znikający punkt” – pierwsza część tomu – to opis wspomnianej już na początku tego tekstu transsyberyjskiej – transrosyjskiej właściwie – podróży i przygotowań do niej. Ta podróż, już sama w sobie stanowiąca materiał na fantastyczną opowieść, daje autorowi asumpt do wielu zaskakujących obserwacji. Choćby do skreślenia wyraźną kreską subkultury spadkobierców radzieckich hippisów, których spotkał przygotowując się do zwariowanej eskapady. Podobne czy różne są ich losy do tych opisywanych przez Jacka Kerouaca, czy Kena Keseya? Wbrew oczywistym wydawałoby się pozorom, moim zdaniem odpowiedź nie jest jednoznaczna. Potem trafiamy na przykład na Wściekłe Psy z moskiewskiego blokowiska rapujące na cześć autora:
„I przyszedł gościu – na oko chuj,
ale miał flaszę – więc jednak swój
Pierwszy to Polak – jakiego znam
Do tego pismak – łapę mu dam
Jeszcze przed Uralem, w leżących w geograficznej Europie Ufie i Kazaniu, towarzyszymy Hugo-Baderowi w przechadzce po „Polu minowym” narkomanów i chorych na AIDS i poznajemy „Miss Rosji” zakażonych wirusem HiV, a po następnych kilkuset kilometrach ogarnia nas wielka, niezmierzona, piękna i groźna Syberia. I pojawiają się oni, pijący na umór Ewenkowie, Eweni, Ulczowie, Nanajowie, Udehejczycy, genetycznie nieodporni na alkohol, noszący w sobie wirusa tytułowej białej gorączki.
Opis bajkalskiej wyprawy, na którą autor zabrał m.in. syna, obudził we mnie wspomnienia z czasów kiedy uzbrojony jedynie w plecak, mocne buty, pałatkę i scyzoryk nie wahałem się zasuwać wzdłuż i wszerz po Polsce. Spać w lesie, albo w stogu siana, jeść jagody i pieczone ziemniaki z solą, popijając wodą ze strumienia. I uświadomiłem sobie, że trzydzieści lat temu, prawdopodobnie bez większych problemów, poradziłbym sobie nad Bajkałem, a przynajmniej nie bałbym się spróbować. Teraz, dzień w terenie "bez zasięgu", z dala od cywilizacji, mógłby się skończyć dla mnie tragicznie.
I tak by można o każdym temacie poruszonym przez Autora. Każda kolejna opowieść to kolejne mniej lub bardziej osobiste refleksje, nachodzące mnie po lekturze a przecież prześliznąłem się jedynie po pierwszej części zbioru. Drugiej musiałbym poświęcić pewnie drugie tyle tekstu, bo to i Ukraina i Krym i górnicy z Donbasu i Naddniestrze, które nie schodzą z nagłówków gazet od ponad dekady. Ograniczę się więc wyłącznie do jednej refleksji.
Kończyłem czytanie „Białej gorączki” w okresie, kiedy wydarzenia na kijowskim Majdanie wchodziły w swe apogeum, a Rosja majaczyła jedynie groźnym cieniem na wschodzie. Dziś jesteśmy „po Krymie”, w trakcie pełnoekranowej wojny ukraińsko- rosyjskiej, która trwa już piąty rok i uświadomiłem sobie, że już wtedy dotarło do mnie, że ta wojna była nieunikniona i wyczuwalna w rozmowach przeprowadzanych przez Hugo-Badera z mieszkańcami Krymu już ponad dwie dekady temu. Czy zatem reportaż, czytany „po latach”, traci na atrakcyjności przez to, ze przestaje być aktualny, czy zyskuje przez to, że możemy spojrzeć na opisywane przez autora sprawy z niedostępnej mu perspektywy kilku lat później? Pozostawiam z tym pytaniem każdego, kto dobrnął do końca tego tekstu.
Dla czytelników z pokoleń, które nie miały okazji świadomego zakosztowania rzeczywistości PRL , większość historii opowiadanych przez Badera mogłoby znaleźć się na półce w kategorii fantasy.
Informacje:
-
Autor:Jacek Hugo-Bader
-
Gatunek:Literatura Faktu, Eseje, Publicystyka, Felietony, Reportaże
-
Tytuł Oryginału:Biała Gorączka
-
Język Oryginału:Polski
-
Przekład:
-
Liczba Stron:385
-
Rok Wydania:2009
-
Wymiary:133 x 215 mm
-
ISBN:9788375361094
-
Wydawca:Black Publishing
-
Oprawa:Miękka
-
Miejsce Wydania:Wołowiec
-
Ocena:5.5/6 5.5/6