Zabawy Rozwijające Dla Małych Dzieci


Hiril

Przede wszystkim sięgając po tę książkę, trzeba zdawać sobie sprawę, że nie jest to nowa pozycja, a jej kolejne wydanie i to po bardzo wielu latach, bowiem pozycja po raz pierwszy została wydana w 1981. Z jednej strony wszyscy mamy świadomość, że przez 45 lat wiele się zmieniło w opiece w żłobkach i przedszkolach, ale z drugiej strony warto wiedzieć, że nie jest to pierwsza wznowa tej książki. Samo to dowodzi, że mimo upływających lat niezmiennie pozostaje wartościową pozycją, co nie dziwi gdy uświadomimy sobie, że „Zabawy rozwijające dla małych dzieci” powstały w wyniku dekad doświadczenia pani Trawińskiej w opiece nad najmłodszymi, a nie odwrotnie.

Książka składa się z kilku rozdziałów poruszających tematy zabaw ruchowych o charakterze gimnastycznym (rozwijających różne umiejętności i z wykorzystaniem różnych sprzętów), zabaw umuzykalniających wraz z zapisem nutowym, dydaktycznych czyli m.in. dotyczących kształtowania mowy czy roli książki, manipulacyjno-konstrukcyjnych np. malowania czy wydzierania oraz tematycznych (np. kącik gotowania czy prania). Oprócz tego jest też część dotycząca zadań wychowawczych i planowania poszczególnych rodzajów zabaw, a także bibliografia, przy czym pozwalam sobie zwrócić uwagę, że najmłodsza pozycja bibliograficzna pochodzi z 1976. Książka ma wiele uwag dotyczących rozwoju dziecka, wskazujących na etapy, możliwe oczekiwania oraz role jakie odgrywają poszczególne zabawy. Równocześnie, chociaż książka nie jest już pierwszej młodości, to doceniam fakt, że w obecnych czasach, kiedy na żłobki spada wiele krytyki, a równocześnie często są one koniecznością, Hanna Trawińska, wskazuje, że istnieją ogromne zalety korzystania z tej formy opieki.

Muszę jednak uczciwie przyznać, że spodziewałam się nieco innej lektury, takiej w której więcej będzie treści uniwersalnych, skierowanych do rodziców i opiekunów, a w tej książce znaczącą przewagę mają treści skierowane do opiekunów i to grup dzieci, a nie pojedynczego dziecka. Pewnie część zabaw można byłoby zrealizować z jednym dzieckiem, ale myślę, że grupa jako taka ma jednak duży wpływ na to jak angażujące i rozwojowe będzie dane zadanie. Jest to też kwestia zasobów, bo o ile niektóre są wszechobecne, o tyle są i takie, których w domu możemy nie mieć. To naturalnie nie wpływa na jakość treści, ale mam poczucie, że nie do końca byłam docelowym odbiorcą dla „Zabaw rozwijających dla małych dzieci”, co trochę mi umknęło mimo tego, że przeczytałam opis książki. Być może jednak warto byłoby go nieco zmodyfikować, zwłaszcza że obecnie na rynku wydawniczym jest sporo pozycji skierowanych stricte do rodzica, a podczas czytania tej lektury taki opiekun może poczuć się trochę zagubiony. Oczywiście w kontrze do tego można byłoby powiedzieć, że znajomość aktywności podejmowanych placówce może dać rodzicowi informację czy dziecko ma szansę wszechstronnie się rozwijać, ale znowu, nie jestem przekonana, czy to słuszna ścieżka.

Książka pani Trawińskiej ma w sobie wiele ponadczasowych elementów – wierszyki, piosenki, propozycje zabaw różnego rodzaju zabaw rozwojowych pozostają aktualne. Natomiast niektóre kwestie delikatnie trącają myszką i nawet nie mając dzieci jestem świadoma, że obecnie na rozwój dziecka patrzymy nieco szerzej lub z innej perspektywy. Podejrzewam też, że wielu rodziców unika już pewnych piosenek czy wierszyków, uznając je za nieadekwatne. To jednak absolutnie nie sprawia, że jest to pozycja nieaktualna – myślę, że może stanowić bardzo wartościową przeciwwagę do niektórych dzisiejszych poradników, dając opiekunowi szersze spojrzenie i zrozumienie zagadnień, które przecież nie ukształtowały się w ostatniej dekadzie. Jednocześnie w mojej opinii „Zabawy rozwijające dla małych dzieci” zdecydowanie bardziej są skierowane do nauczycieli w żłobkach i przedszkolach, niż do rodziców, co warto mieć na względzie decydując się na tę lekturę.