Przejdź do głównej treści

Opowiadania

ELŻBIETA SIWICKA     KRÓLEWNA Z KUCHNI, KRÓLEWNA Z KURNIKA I KRÓLEWICZ Z CHLEWU     Żył sobie kiedyś pewien król, który miał troje małych dzieci - dwie dziewczynki i chłopca. Na całym świecie nie znalazłbyś równie ślicznych i miłych stworzonek. Ojciec bardzo je kochał, a one kochały jego. Król długo żył spokojnie, ceniony i szanowany przez wszystkich, ciesząc się zdrowiem, dobrobytem i towarzystwem swoich bliskich. Jednak szczęście nie mogło trwać wiecznie. Pewnego dni…

NORBERT BUDZYŃSKI       WEWNĘTRZNY NAKAZ     Mężczyzna, o którym za chwilę opowiemy (dla porządku dajmy mu na imię Kacper), uwielbiał podróżować koleją. Każdego innego środka transportu bał się jak diabeł święconej wody, ale kolej fascynowała go od najmłodszych lat. Prawdopodobnie działo się tak dlatego, ponieważ urodził się w pociągu, który pokonywał najdłuższą w kraju, bo liczącą niemal tysiąc kilometrów i trwającą bez mała trzynaście godzin trasę: Kraków –…

JAKUB FORNAGIEL     SPALONA ŻARÓWKA W CHOINKOWYCH LAMPKACH   Zapadł zmierzch. Stoję przy przystanku autobusowym, wpatrując się w spadający śnieg na tle ratusza. Wokół palą się latarnie, a w mojej dłoni dogasa papieros. Dreszcze… czuję dreszcze, bo znowu zawiodłem. Tak, to chyba to. Nie potrafię pozbierać myśli. Nie wiem, co robić… Mój niepokój przerywa czyjś wzrok. Nie, myślę pospiesznie, to tylko złudzenie. Tu mnie nie znajdą, nie mogą. Ruszam palcami jak szaleniec, próbują…

ARABESKA     BALETNICA     Kiedy miałam 8 lat, w telewizji po raz pierwszy zobaczyłam prawdziwy spektakl baletowy. Tak bardzo mi się spodobało to widowisko, że mimo tego, że cała moja rodzina była temu przeciwna, sama zapisałam się na lekcje tańca w moim małym mieście. Sprawnie wyszukałam w Internecie baletową szkołę tańca i ruszyłam do niej razem z podrobionym podpisem mojej mamy, na karteczce, którą wydarłam z szkolnego zeszytu, w której to rzekomo zgadzała się, bym…

STALOWA MAGNOLIA      ISKIERKA NADZIEI   1. Ta data dla mnie nie istnieje. Nie istnieje i już. Nie pytaj dlaczego. On też już nie pyta. Piję kolejną filiżankę espresso z podwójną dawką kofeiny i cukru. Ostatnią. Chyba. Czuję, jak serce szaleńczo łomocze mi w piersi, dłonie drżą a czoło soczyście zalane jest zimnym potem. Śmierć na pełnych obrotach. Siedzę. Z oczami czerwonymi od płaczu, aranżuję spotkanie dwóch koleżanek. Jedna i druga mają na imię ŚMIERĆ. Tyle, że ta d…

ARABESKA   PSYCHOFANKA     Otworzyłam komputer. Wyszukałam jego profil na pewnym portalu społecznościowym. Najpierw wpisałam jego pseudonim artystyczny w odpowiedniej rubryczce. Nazywał się Chemik. Był sławnym artystą. Śpiewał, a w zasadzie to rapował. Wypuszczał co jakiś czas kawałki które często grane były w radiu. Tak. W popularnym radiu, którego słuchało nawet kilka milionów ludzi. Miał swoje konto na Instagramie, na Facebooku i na Twitterze oraz własną stronę Internetow…

KUBA PTASZYŃSKI/PORUSZONY UMYSŁ     NEKTARYNKA     * Boję się pająków, kobiet, horrorów, korytarzy, pełni księżyca, kleszczy, narkotyków, korytarzy hotelowych, luster, starych, powykrzywianych artretyzmem mężczyzn, krzywych zwierciadeł, korytarzy hotelowych jak w 'Lśnieniu', alkoholu, seksu, gniazdek elektrycznych, lisów, korytarzy, ostro zatemperowanych ołówków, temperówek (co za tym idzie), korytarzy. Korytarzy, korytarzy, korytarzy hotelowych, korytarzy, krzywych…

 BRUNO KADYNA     TRAWA JEJ Z GĘBY WISI                                                                        Jest tutaj niedaleko g…

SORATA   CZŁOWIEK USZYTY NA NOWO     Gdy zabierasz z domu więcej książek niż ubrań twoje życie towarzyskie nie istnieje. Marcin wniósł do pokoju ostatni karton. Dno prawie pękło, mokre od płynu do spryskiwaczy, który zalał bagażnik. Podręczniki pachniały cytrusami. Aromat był jednak zbyt słaby, żeby pozbyć się zapachu kurzu. Zadowolony z siebie podziwiał zawalony pudełkami pokój, czując nerwowy uścisk w brzuchu.  Wkraczanie w samodzielność przerwał mu dzwoniący telefo…

JAKUB FORNAGIEL     NIKT NIE RODZI SIĘ SZALONY     Obudziłem się rano o godzinie 5:30. Umyłem zęby, wysikałem i wydaliłem resztki wczorajszej kolacji. Wdziałem świeżo wyprany uniform pracowniczy i ruszyłem do kuchni. Wbiłem trzy jajka na patelni i załączyłem ekspres do kawy. Dodałem do jajecznicy boczek i cebulkę. Akurat kawa się zrobiła, gdy postawiłem na stole deskę, a na niej patelnie. Przyniosłem kawę i usiadłem, włączając wiadomości. Ludzkie tragedie, sejmowe awan…